niedziela, 17 stycznia 2016

Zantyr - ogólne dzieje awarii

  WPROWADZENIE
                                                Ogólne dzieje awarii


Budowla, zwana dziś Szkołą Łacińską, była pierwotnie wieloczłonowym, niewielkim zamkiem krzyżackim. Wydaje się też, że awarie gnębiły go od samego początku, a nawet już podczas samego wznoszenia. Budowany pospiesznie, zaraz po nie do końca jeszcze stłumionym, pierwszym powstaniu pruskim z lat 1243-1247, spełnić miał zbyt wiele oczekiwań. Pilnie należało oddać, użytkowaną dotąd bezprawnie, misję biskupią wracającemu z niewoli Chrystianowi i konieczny był własny punkt etapowy w dyktowanej Regułą siatce komunikacyjnej, między Kwidzynem a Elblągiem. Do tego doświadczenie łatwych klęsk kazało wznieść Zakonowi budowlę nad samą wodą, z uwagi na jedyne możliwe zaopatrzenie tą drogą twierdz w zbuntowanym kraju. Tak więc zdecydowano się na wystawienie wysoce ryzykownej konstrukcji budowlanej, wypchniętej w głąb nurtu i dwoma tarasami schodzącej do poziomu wody ze skarpy rzecznej. Na wysuniętej platformie postawiony został masyw budynku głównego, wyraźnie korygowany już podczas budowy. Elewacja zachodnia jest niesymetryczna z przyporą i murem wzmacniającym od południa. Od północy jest w niej jakby zaniechana wieża obserwacyjna. Zachodni fundament budowli został przełamany i nadbudowany pełnym murem. Przełamane zostały też wszystkie fundamenty poprzeczne do skarpy, szczególnie silnie na łukach podnoszących ich poziom. Budynek zachodni wychylił się też poważnie w stronę rzeki. Otrzymał on, może nie od początku planowane, rozwiązanie w postaci wysokich ślepych arkad w elewacjach zewnętrznych. Ściana wschodnia założenia natomiast otrzymała w okresie późniejszym wzmocnienie murem płaszczowym z przyporami i trudno dostrzec dlaczego. Na pewno część wzmocnień związana była z przekryciem całości wspólnym dachem i założeniem nowych stropów. Na pewno też część uszkodzeń murów jest wtórna, spowodowana pożarami, czy destrukcją z czasów wojny. Ale raczej nie tych ukrytych głęboko w ziemi. One więc mówią o awarii pierwotnej, spowodowanej innymi jeszcze czynnikami. Samo położenie obiektu na stoku skarpy było drastycznie niebezpieczne pod względem budowlanym. Złożenie go z dwóch masywów na różnych poziomach połączonych łukowym fundamentem, również. Niepewne, podmakające podłoże nad samą rzeką, także swoje znaczyło. Można przypuścić, że obiekt zsuwał się ze skarpy wysoczyzny i pękał. Ale są też przesłanki sugerujące, że nie tylko to na niego niszcząco oddziaływało. Na przykład pęknięcie odwrotne jednego z poprzecznych fundamentów, rozszerzające się do dołu może świadczyć o wypychaniu, a nie zsuwaniu się masy murów. No i ta zerwana plomba. Ale także awarie znane w bliższym i dalszym sąsiedztwie. Od słynnej ściany zachodniej Zamku Średniego malborskiej twierdzy, która odspojona od reszty budynku przechylała się do niedawna, grożąc zarwaniem się sklepień, przez spękania murów wzdłuż zachodniej strony całego nowego zamku, zawalone przęsło przy skarpie kościoła św. Jana z malborskiego Starego Miasta, po dramatycznie poprzełamywane fundamenty w sąsiednich wykopach i wielką ilość różnych przypór w murze skarpowym miasta. W efekcie cały szereg sygnałów sugeruje, że destrukcja ma zakres szerszy niż sama budowla starego zamku i że możliwa jest jej ciągła aktywność. Możliwe na przykład, że cały cypel Wysoczyzny Malborskiej ma skłonność do niewielkich ruchów w stronę rzeki i wypychając skarpę niszczy budowle w jej pobliżu. Zjawisko może być nieznaczne, niezauważalne z punktu widzenia nawet jednego pokolenia, ale potwierdzone, mogłoby skłonić do zastanowienia ewentualnych, kolejnych inwestorów w tym rejonie.

wtorek, 12 stycznia 2016

       WPROWADZENIE
                                   Przemiany użytkowe i architektoniczne

Odkopane w roku 2012 mury dostarczyły kilku bardzo wyraźnych wskazówek dotyczących zmian użytkowania i przebudów omawianej budowli. Pokazały one przede wszystkim, że była to pierwotnie zabudowa wieloczłonowa z dwoma otwartymi dziedzińcami. Zamknięta obrysem prostokątnym składała się z dwóch skrzydeł budynków murowanych z cegły, dwóch podwójnych murów kurtynowych, oraz wieży wolnostojącej opartej o wewnętrzny mur północny. Najstarsze jej poziomy użytkowe wyznaczone zostały przez odsadzki i fragmenty bruku z rynnami odpływowymi. Była to typowa zabudowa niewielkiego zamku. Niespotykane zaś było posadowienie jej na dwóch poziomach, oraz częściowe wysunięcie, i to budynku głównego, poza masyw skarpy rzecznej. Budynek ów spód fundamentów miał w okolicy ówczesnego lustra wody, a poziom posadzki piwnic około dwa metry wyżej. Umiejscowiony był on na nadsypanym tarasie wysuniętym w głąb nurtu. Pozostała część zabudowy rozmieszczona została na platformie wyciętej w głąb skarpy około trzech metrów wyżej. Nie sięgała ona jednak poziomem szczytu skarpy, wymagając rampy wyjazdowej na jeszcze blisko cztery metry. Dlatego też zewnętrzny mur kurtynowy od tej (wschodniej) strony był szczególnie potężny i wysoki, sięgając przynajmniej siedmiu metrów, z czego zachowało się około pięciu. Niespotykanym rozwiązaniem było tu podniesienie o jedną kondygnację spodu fundamentów między dwoma tarasami zabudowy za pomocą potężnych łuków ceglanych, oraz zastosowane w elewacjach budynku zachodniego dwukondygnacyjne, ślepe arkady. Rozwiązania te okazały się jedynym, chociaż częściowo zachowanym przykładem budowli zakonnej, dostosowanej do narzuconych warunków nadrzecznej skarpy z koniecznością bezpośredniego dostępu do wody, jakie stawiano zamkom krzyżackim po pierwszym powstaniu pruskim.
Dalej ślady spalenizny i warstwa gruzu grubości około metra wskazały, że obiekt strawiony został potężnym pożarem i nie użytkowany był kilkadziesiąt przynajmniej lat. Nowy okres określił nowy poziom użytkowy nad warstwą zagruzowania. Budowla otrzymała elementy wzmacniające i mogła wówczas zostać przekryta wspólnym dachem oraz adoptowana na przykład na cele edukacyjne. Jak długo funkcjonowała w tym charakterze, nie wiadomo. Dopatrzyć się można elementów z czasów polskich, mogących świadczyć o kolejnej adaptacji, ale o pewność tu bardzo trudno. Może już wtedy umieszczono tu spichlerz, lub inny magazyn.
Kolejnym wyraźnym śladem ingerencji jest natomiast szereg pozostałości po adaptacji z XIX-go wieku. Nowy mur konstrukcyjny od wschodu oraz pozostałości siatki filarów ceglanych wewnątrz świadczą o próbie wprowadzenia w obiekt samodzielnej konstrukcji nośnej pod nowe stropy i poważne obciążenia, co podpowiada adaptację na magazyn, możliwe że zbożowy.
Do niedawna widoczne też były na pozostałości budynku zachodniego ślady po próbie adaptacji go na kawiarnią z lat sześćdziesiątych XX-go wieku. Otrzymał on wówczas zamykające ściany z pustaków, oraz białej i czerwonej cegły, betonowe stropy, oraz betonowe schody wewnętrzne i zewnętrzne.

No i inwestycja z roku 2015, niszcząca wszelkie ślady poprzednich przebudów oraz wszystkie mury wewnętrzne i większość zewnętrznych. Także te najstarsze. Pozostawione zostały jedynie, masyw trzech ścian budynku zachodniego i fragmenty muru wschodniego z niewielkimi przyległościami. Powstała budowla nawiązała kształtem do XIX-to wiecznego magazynu, a funkcją do wcześniejszej roli edukacyjnej stając się, w założeniu,   centrum edukacyjno kulturalnym.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Zantyr - zarys problemu

                                          WPROWADZENIE
                                              Zarys problemu

Tematem niniejszej pracy są dzieje tzw. Szkoły Łacińskiej z terenu Starego Miasta w Malborku. Pożywki do ponownego namysłu nad zagadnieniem dostarczyły relikty pierwotnej  budowli odsłonięte w jej obszarze w 2012 roku. Zostały one, niestety, następnie niemal całkowicie zniszczone i jedynym śladem po owych świadkach dawnych dziejów są fotografie, badania autorskie i dokumentacja archeologiczna. Relikty owe nosiły ponadto ślady licznych, poważnych awarii budowlanych mających, jak się wydaje, swój początek już w Średniowieczu, a których przyczyna nie została dotąd rozpoznana, zaś ciągła aktywność wydaje się wciąż możliwa a nawet prawdopodobna. Ambicją pracy jest więc z jednej strony zwrócenie  uwagi przyszłym inwestorom na zagrożenia związane z realizacjami na niepewnej skarpie Wysoczyzny Malborskiej, z drugiej zaś zachowanie pamięci o zniszczonych bezpowrotnie partiach średniowiecznych murów. Przede wszystkim jest to jednak chęć wykorzystania zgromadzonych materiałów i chęć podjęcia kolejnej próby kompleksowej rekonstrukcji fragmentu wczesnych dziejów Malborka, a także rekonstrukcji kształtu samej pierwotnej zabudowy z terenu tzw. Szkoły Łacińskiej i jej przemian w ciągu dziejów. Praca składa się więc z opartego na dokumentach i opracowaniach specjalistycznych autorskiego opisu historycznego tła epoki, opartego na własnych badaniach opisu odsłoniętych murów z odtworzeniem ich przemian, oraz autorskiej rekonstrukcji architektonicznej. Zawiera też analizę awarii budowlanej, jej mechanizmu i przyczyn, oraz opisu sposobów przeciwdziałania tejże awarii poprzez wieki.
Tezą główną przyjętą w poniższych rozważaniach jest założenie, że tzw. Szkoła Łacińska z terenu Starego Miasta w Malborku to pozostałość krzyżackiego zamku z pierwszej fali murowanych realizacji zakonnych, jaka nastąpiła po pierwszym powstaniu pruskim. Zamek ten leżał na obrzeżu siedziby misyjnej  biskupa Chrystiana i pomorskiego założenia warownego z zamkiem i miastem o nazwie Santyr. Celem pracy jest więc próba wyjaśnienia tajemnicy zaginionego polskiego grodu Santyr pochodzącego z pierwszego okresu kolonizacji i chrystianizacji Prus, jeszcze w czasach przed krzyżackich, oraz leżącego w tym samym miejscu i używającego tej samej nazwy, prekursorskiego dla Malborka zamku krzyżackiego. Temu celowi służy rekonstrukcja, oraz interpretacja wydarzeń historycznych, jak i odtworzenie położenia oraz kształtu architektonicznego założenia i jego wczesnych przemian. Podstawą opracowania stały się źródła zakonne, źródła kościelne, pomorskie, opracowania na ich temat, oraz badania własne zachowanych do niedawna, a odsłoniętych w 2012 roku reliktów architektonicznych.
Wydarzenia historyczne opisane zostały głównie na podstawie opracowań polskich, jakich zdecydowanie przybyło w ostatnich latach. Pojawiły się zarówno tłumaczenia tekstów źródłowych jak i ich głębokie analizy merytoryczne oraz interpretacyjne. Przeglądanie tych materiałów nie prowadzi jednak do jednoznacznych konkluzji historycznych. Nasuwa się raczej wniosek, że w tamtych odległych czasach dokumenty tworzono niezbyt precyzyjnie a kroniki obciążone były oczekiwaniami fundatorów, służąc zarówno zapisowi dziejów jak i propagandzie politycznej czy celom dydaktycznym. Do dzisiaj więc powstaje na ich podstawie raczej interpretacja autorska, obciążona często interesem danej nacji, niż obiektywna prawda. I tak np. Kronika Piotra z Dusburga, a za nią niemal cała historiografia niemiecka, starannie unika wzmianek o działającym tu wcześniej, a potem równolegle biskupie misyjnym dla Prus, Chrystianie, który był w końcu zwierzchnikiem papieskim zakonu na tym obszarze, musiał też mieć gdzieś swoją siedzibę i uposażenia. Nie mówiąc o polskiej aktywności w Prusach w czasach przed krzyżackich.
Jedynie więc architektura jest jaka była. Jednak przy masie przemian i przeróżnych adaptacji, oraz przy niezbyt wielkim zasobie oryginalnych partii, jej interpretacja obciążona jest również czynnikiem sporej dowolności. Niemniej każdy ze wspomnianych kierunków niesie wiele, chociaż rozproszonych i niepewnych informacji na interesujący nas temat. Tworzą one mozaikę uzupełniających się faktów, które zebrane i dodane do ostatnich odkryć pozwalają pokusić się o nowe spojrzenie na rekonstrukcję najstarszego fragmentu dziejów Malborka i związanych z nim budowli oraz założeń przestrzennych. Dla realizacji powyższego zadania zastosowana została autorska Metoda Rekonstrukcji Funkcjonalnych pozwalająca zestawiać i uzupełniać fragmenty dziejów i kształtu budowli czy całych założeń urbanistycznych w kontekście ich pierwotnych lub koniecznych funkcji historycznych.
Fantastyczną przygodą dla badacza architektury średniowiecznej było odkopanie reliktów starych murów w rejonie owej, tzw. Szkoły Łacińskiej w Malborku. Obok znanego, zachowanego masywu zachodniego ukazały się kompletne fundamenty i fragmenty ścian pierwotnego założenia, oraz liczne ślady adaptacji do zmieniających się poprzez wieki potrzeb. Ukazały się również skutki potężnej awarii budowlanej jaka dotykała to miejsce już w czasach średniowiecza, a aktywna była do czasów najnowszych. Zachowały się też ślady upartej walki z zagrożeniem w kolejnych epokach. I niepowetowaną stratą stało się zniszczenie tego wszystkiego dla potrzeb nowej, realizowanej tu inwestycji. Pozostawione zostały jedynie fragmenty murów obwodowych w charakterze „świadków”, a zachowany, zachodni blok budowli wtopiono w przypadkowo dość wystylizowaną, nową architekturę. Pominięto też dyskretnie zerwaną, plastikową plombę z lat może 60-tych ub. wieku na przełamanym, południowym murze zewnętrznym. Pochodziła ona z czasu przerwanej adaptacji obiektu na kawiarnię, sugerując możliwą, ciągłą aktywność zagrożenia. Przerośnięty dziwoląg jaki powstał nawiązał zaś jedynie „intencjonalnie” do wtórnej adaptacji zabudowy historycznej na magazyn.

Smutne jest, że nie umiemy dzisiaj ciągle jeszcze wystarczająco wiarygodnie badać resztek starych murów, datować ich i rozwarstwiać prawidłowo oraz interpretować, natomiast potrafimy barbarzyńsko je niszczyć. I że bezsilne i obojętne jest państwo przez swoje instytucje w zakresie ich ochrony.